
Powaliło mnie i uziemiło. Musiałam kilka dni spędzić w łóżku. Jak tylko smarki troszkę mi obeschły, łóżko zaczęło mnie parzyć. Pomyślałam że wykorzystam ten czas na uszycie poduszek, które już bardzo długo za mną chodziły- od kiedy u Marysi przeczytałam o metodzie przenoszenia wydruków na tkaninę ( TUTAJ). Różne materiały już czekały dawno zakupione, jednak ostatecznie zdecydowałam się na białą bawełnę. No i są, nareszcie! Cieszą naszą sypialnię. (Składaną od roku powoli i jeszcze nieskończoną)






