Pierniki

Nie znam osoby, która nie lubiłaby pierników. Najlepsze na świecie robi moja mama i zawsze chętnie nas obdarowuje. Kilka lat temu zmobilizowałam się, żeby upiec je samemu. Bo co będzie jak zabraknie mamy? I co przekażę swoim dzieciom? Dostałam przepis i zrobiłam. Skutek był marny- oczywiście nie wyszły takie jak powinny. Następne zrobiłam wspólnie z mamą, bo modyfikacji w przepisie, jak się potem okazało, było sporo. Od tej pory piekę sama, a pierwsze porcje zazwyczaj nie doczekują lukrowania, tylko znikają w mgnieniu oka. Pierniki są mięciutkie, rozpływają się w ustach i nie muszą leżakować miesiącami żeby zmiękły. A najsmaczniejsze są takie konkretne grubasy. Nie żadne tam cieniutkie plasterki… Choć do ozdobnego lukrowania robię nieco cieńsze.

Przepis rozdałam już tylu osobom, że trudno zliczyć, dlatego postanowiłam go wreszcie spisać.

1 kg mąki

1 kostka masła

2 łyżki smalcu ( w tym roku zastąpiłam smalec łojem wołowym)

1 szkl śmietany 30%

3 żółtka, 3 całe jaja

1 szkl miodu

1 szkl cukru

1 łyżeczka amoniaku

1 łyżka kakao (czubata)

4 opakowania przyprawy do piernika

0,5 szkl wody

Na patelni rozgrzewam cukier na karmel (karmelu nie powinno się mieszać łyżką). Dolewam wodę i mieszam aż karmel się rozpuści, a wszystko na małym ogniu. To najbardziej upierdliwa czynność, potem już jest łatwo. Ciągle mieszając dodaję tłuszcze, powinny ładnie się połączyć i zemulgować. Wyłączam gaz i dodaję miód. Nie ma konieczności wcześniejszego rozpuszczania miodu, w ciepłej masie karmelowej rozpuści się doskonale. W tym momencie dosypuję również przyprawy, które pod wpływem ciepła pięknie się otworzą i roztoczą aromat w całym mieszkaniu (a nawet poza nim). Całość zostawiam do przestudzenia. W tym czasie mieszam sobie mąkę z kakao i amoniakiem, osobno śmietanę z żółtkami i ubijam białka na sztywno. Do przestudzonej masy dodaję najpierw śmietanę, potem mąkę i na końcu białka. Te ostatnie mieszam delikatnie szpatułką. Gotowe ciasto jest dość luźne, wkładam je do lodówki do schłodzenia, najlepiej na całą noc. Ciasto rozwałkowuję, odrobinę podsypując mąką. Jak już wspomniałam najbardziej lubimy „grubasy”, więc grubość to ok 8 mm. Piekę w 180o C nie dłużej niż 10 min. Zależy od piekarnika, ale spód nie może zrobić się brązowy, wtedy pierniki będą twarde i suche. Ciasto można również upiec, jako keks- wtedy piekę ok 50 min również w 180o C i przekładam powidłami.

A tegoroczne wyglądają tak:

Ps. Lukier to białko kurze plus cukier puder. Smacznego  🙂

7 Replies to “Pierniki”

  1. A można uprzejmie prosić o konkretny przepis na ten lukier?…. Czy te listeczki i kwiatki na pierniczkach to też tylko ten lukier? Jeśli tak, to jak Pani to robi? Po prostu cudo…..

  2. mistrzostwo świata są tak zachwycające że tylko patrzeć i podziwiać.przetestuję przepis tylko tak na pewno nie udekoruję cuda cudeńka wszystko co Pani zrobi budzi podziw i zachwyt .Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia. fanka Pani dzieł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*