Domowy ocet

Robicie domowy ocet? Kiedyś wydawało mi się to bardzo skomplikowane, tymczasem zrobienie własnoręcznie octu od podstaw jest banalnie proste. Wystarczy woda, cukier i owoce, warzywa lub zioła. Ocet można zrobić z każdego materiału roślinnego, tylko wyobraźnia nas ogranicza. Zioła znakomicie ekstrahują się w środowisku kwaśnym, więc spokojnie można ich właściwości przypisać octom z nich zrobionym. Ponadto zachowują aromaty ziół i są pyszne. Można je pić z wodą i miodem jak lemoniadę. Można je używać do płukania włosów, jako tonik, albo kulinarnie. Mięso macerowane takim octem ziołowym jest znakomite, a i do zupy są świetnym dodatkiem. Nie wspominając już o sałatkach, surówkach i domowych przetworach. Takie gruszki w occie- mmm, pycha!

Spytacie, po co się tak bawić? Skoro taki ocet jabłkowy można spokojnie kupić w sklepie. Niby tak, ale jest to ocet pasteryzowany. A mój domowy to ocet żywy, dzięki temu zachowuje wszystkie właściwości prozdrowotne, ponadto spróbujcie kupić taki ocet, dajmy na to, z kwiatów czarnego bzu, mięty, czy płatków róży….

Do wyparzonego słoja wsypuję owoce, lub zioła, lub to i to, mniej więcej do połowy jego objętości. Zalewam ostudzoną, przegotowaną wodą z cukrem. Na 1 l wody daję zazwyczaj 4 łyżki cukru. Zamiast wody można wykorzystać sok, zamiast cukru miód. Jako wsad może nam również znakomicie posłużyć odpad z domowych przetworów- obierki od jabłek czy gruszek, resztki po wyciśnięciu soku z owoców. Dobrze jest zostawić trochę miejsca od góry, ponieważ kiedy zacznie pracować, to zwiększy swoją objętość. Owoców i ziół nie myję, lepiej żeby zachowały się na nich dzikie drożdże. Nie muszę chyba dodawać, że owoce mam ze sprawdzonego źródła, najczęściej z własnego ogrodu, niepryskane. A zioła zbieram z dala od cywilizacji. Przykrywam ręcznikiem papierowym, przy fermentacji octowej ważny jest dostęp powietrza. I mieszam dwa razy dziennie aż wsad opadnie. Wtedy odcedzam i zostawiam w spokoju na ok miesiąc nadal przykryte ręcznikiem. Po tym czasie można zlać do butelek.

Kolejne czekają na zlanie do butelek…

Czasami, przy odrobinie szczęścia, tworzy się taki kożuszek na nastawie, wyglądający jak galaktyka. To początek matki octowej- kombuchy. Ta na zdjęciu poniżej. To taka galeretowata substancja, którą można wykorzystać do następnego nastawu, wtedy ocet dostaje zastrzyk potrzebnych bakterii na start i robi się bardzo szybko. Ma też sporo zastosowań leczniczych, poczytajcie.

Zainteresowanym polecam stronę Octy Lileusza na Facebook,

oraz grupę Octomania. 

Powodzenia, pozdrawiam ja i mój rower. Udanych łowów!

2 Replies to “Domowy ocet”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*