Starocie z plastiku

Mam kilka plastikowych donic, które czekały na przerobienie. Fajny kształt i wielkość, ale plastik nie zachwyca. Zaczęłam eksperymentować i zobaczcie, co wyszło.

Pokażę Wam krok po kroku jak taki efekt uzyskać, choć sama jeszcze eksperymentuję i nie zawsze jestem w stanie zapanować nad rezultatem.  Użyłam farb z efektem korozji, które kupicie u mnie w sklepie KLIK i farb kazeinowych, których musicie poszukać w marketach budowlanych. Chętnie je sprowadzę, ponieważ coraz bardziej mi się podobają, ale czasy są ciężkie i brak środków na inwestycje.

Zaczęłam od zagruntowania donic, użyłam czarnego gesso DecoArt.

Następnie nałożyłam farbę z opiłkami metalu. Informacje o serii Metal Effects znajdziecie TUTAJ. Do pierwszej donicy zużyłam starą, prawie zaschniętą farbę, która miała pełno grudek i w zasadzie nie nadawała się do użytku. Aby efekt był podobny w następnej donicy, zmieszałam farbę metaliczną z solą gruboziarnistą. Powstał rodzaj pasty, który nałożyłam tu i ówdzie.

Chodzi o to, żeby uzyskać jakąś strukturę i nierówności. Po pomalowaniu całości dwu- trzykrotnie, spryskałam solą patynującą i zostawiłam do wyschnięcia. Na tym etapie praca nie wygląda zachęcająco.

Teraz można nałożyć farbę kazeinową. Aby uzyskać efekt spękanej i łuszczącej się powierzchni, zawsze przed farbą należy nałożyć wosk, albo lakier. U mnie to był bezbarwny wosk Americana Decor. Farby kazeinowe można kupić w formie proszku do samodzielnego przygotowania, lub już gotowej mieszanki. Ja wybrałam tą drugą opcję i użyłam farb Liberon.

Te brązowe wykwity które widać, to sól patynująca- rdza która sama przechodzi na warstwę farby.

Nakładałam dość grubą warstwę farby. Zostawiłam do wyschnięcia, po czym znowu wosk i kolejna warstwa farby. Na koniec nożykiem zeskrobałam nierówności i obficie spryskałam solą patynującą, która samoistnie powoduje spatynowanie powierzchni, tworzy wykwity rdzy itp.

Pierwsza donica, którą zrobiłam wyszła bardzo „dramatycznie”. Nawet za bardzo, ale efekt jest na tyle realny, że zostawiłam ją w spokoju. Drugie było korytko i tu jestem bardzo zadowolona. Przy trzeciej postanowiłam wypróbować farbę z miedzią i zieloną patynę. Efekt mi się nie podoba, jednak żelazo i rdza bardziej mi odpowiada. Poza tym brzydko nałożyłam farbę z solą i przez to wyszły zbyt duże wżery. Dlatego, nie zastanawiając się długo, już nałożyłam farbę z żelazem i za kilka dni zobaczymy, co z tego wyjdzie.

EDIT: Wersja 2, donica po przemalowaniu.

Z pewnością będę z tymi farbami jeszcze pracować, ponieważ są zaskakująco dobre. Bardzo twarde, nie są pyliste jak inne kredówki, doskonale kryją i świetnie się nimi maluje. Donice zostawiam na zimę na dworze, żeby zobaczyć jak przetrwają zimę i co się będzie z nimi działo, ale mam dobre przeczucia.

3 Replies to “Starocie z plastiku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*